sobota, 24 stycznia 2009

Protestuję przeciwko zamykaniu blogów na Blox bez podania powodów. Tak jak miało to miejsce tutaj: http://cyc.blox.pl. Dlatego to już jest KONIEC mojego pisania TUTAJ. :) Jeśli zacznę pisać ponownie to TAM:

Kawa3603’s Weblog

Modyfikacja z dnia 15.02.09r. 

Protest trwa od 20.09.2009r.

 ***

 

 Jedna wyciąga sztylet i rozdziera szaty, by umniejszyć to co komuś udało się osiągnąć przebojowością, własną pracą i działaniem, druga podkreśla jak wielkie jej rzeczy się wydarzyły. Zero pokory, skromności. Zakichany krytyk, choć gówno z niego nie krytyk. Gardzi konkursem i nie uznaje swego w nim uczestnictwa, a jednocześnie żal dupę ściska, że komuś się udało. I to gdzie śmiała startować? W kategorii literackie?! To wystartuj sama! Każdy widzi jaki blog dany jest, który wygrywa, czy przechodzi jakiś etap. Wiem jak można wygrać, ale mnie się nie che. Ale jednocześnie nie wierzę tym co piszą o tym jak bardzo są przeciwne uczestnictwu, a równocześnie się oburzają jakiemuś tam udziałowi, robiąc z tego wydarzenie kulturalne, ważne, znaczne /choćby co innego pisały/. Jakież to komiczne. 

Za co uwielbiam procesa7? Za te jego zadymy, za obnażanie prawdy i ukazywanie ułomności innych, ale jednocześnie i swoich, także rozumiem kiedy śmieje się z tych wad, które dostrzegł we mnie. Tyle w tym prawdy, niekoniecznie prawdy uniwersalnej, ale tej wypowiedzianej przez niego. Uwielbiam myśli prawdziwe, ten magiel, który tworzy, on jest jak powietrze - świeże i prawdziwe. Pamiętam, że gdy wchodziłam w ten świat netowy, byłam na pewnym rozdrożu, wiele doświadczeń, odpowiedzi /w pewności/ na każdy temat. Czułam się staro. Czułam, że nie mogę już zrobić kroku do przodu. W takim momencie człowiek czuje się stary. Jeszcze nie stary wiekiem, ale doświadczeniem. Dzięki spotkaniu z procesem7 w moim myśleniu stworzył się ruch, to potrzebne migotanie, to wzruszenie posad. Nigdy z nikim nie zgadzałam się tak bardzo jak z nim. Nawet kiedy psioczył na mnie rozumiałam to i albo śmiałam się do łez, albo bolało w zrozumieniu. Większość osób, jakie tu spotkałam jest mdłych, przewidywalnych, głupich w swej codzienności, niewartych bliższego poznania. Są jednak jednostki, które było miło tu spotkać. Gdy widzę ich loginy uśmiecham się wewnętrznie. Ala, Poker, George Eliot, no i moje natchnienie proces7. I naprawdę nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś mnie uzna jego cieniem, czy powie że nie mam własnego zdania. Nie znam osoby, która powiedziałaby coś takiego o mnie realnie, wiele rzeczy usłyszałam tu po raz pierwszy i nie żałuję niczego. Wiele bym straciła próbując być kimś innym niż tu byłam w oczach innych. Nie chcę być kimś innym... Nie chcę postępować inaczej. Piszę to do paru osób, reszta jest nieważną masą.

 

 

Rafał Olbiński

 

Miałam już tu nie pisać, ale tylko tu mogę zrobić z CSS-em co chcę. Poczekam trochę i sobie pójdę kiedyś i stąd... ;)

 

sobota, 20 września 2008

 

Protestuję przeciwko zamykaniu blogów na Blox bez podania powodów. Tak jak miało to miejsce tutaj: http://cyc.blox.pl. Dlatego to już jest KONIEC mojego pisania TUTAJ. :) Jeśli zacznę pisać ponownie to TAM:

Kawa3603’s Weblog

 

 

 

 

niedziela, 07 września 2008

 

Będę dla Ciebie chłodno-kojącym cieniem,

gdy słońce za mocno przygrzeje

Będę Ci wiązką stworzoną z brzozowego konara,

gdy zaatakują Cię męczące muchy

Będę Twoim balsamem w miejscach twych ran,

gdy tylko tego zapragniesz

Będę Twoim parawanem odbijającym każdy zły pomruk,

bo po to zostałam stworzona.

 

 

Jarosław Kukowski - "Ostatnia syrena bałtycka łapiąca ptasią grypę" 

 

 

sobota, 30 sierpnia 2008

 

 Poczułam ten puls życia...

Nie wiem jak to się dzieje, ale są momenty kiedy wszystko wydaje się niemal spieprzone. Jest ciężko, ale szukamy rozwiązań zastępczych, znajdujemy je, jakby same przychodzą. Bo kiedy się szuka zawsze można znaleźć swoją ostoję czy samotnię, poskładać się z poszarpanych kawałeczków, w darze od życia, aby znowu wrócić do sensu naszego istnienia. Odnaleźć codzienność od nowa i jeśli tylko nie podejmiemy zbyt szybko drastycznych kroków, jeśli wytrzymamy i poczekamy na odpowiedni moment, może się okazać, że wyszliśmy na prostą i na dodatek nasze blizny poznikały. Czy to wiara w realizację celu tak czyni ? Nigdy nie dowiem się tego na pewno.

 

  "Nauka pływania" - Jacek Yerka

 

czwartek, 28 sierpnia 2008

 

"Sen" S. Dali

 

 Czekała na jeden drobny gest, jeden sygnał, który nie pojawiał się i nie docierał w żadnej formie. Zwątpienie zalewało ją już po uszy, niemal się w nim podtapiała, ale za każdym razem wyłuszczała na pierwszy plan nadzieję i swój nieposkromiony wciąż optymizm. Czuła jego zapach perfum i tytoniu, jego obecność już bliską. Czuła pulsowanie ich ciał w niemym tańcu. Czy dla obojga znaczył tyle samo ? Tego pewnie nigdy się nie dowie... A On, pojawi się, rzuci tym gestem, który zbytnio będzie przez nią ubarwiony i to pozwoli jej czekać do następnego razu...

 

 

"Sen spowodowany lotem pszczoły" Salvador Dali

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50
statystyka